Newsletter

Zapisz się i odbierz rabat 5%

Email:

Brak produktów

150,00 zł Do darmowej dostawy brakuje:
Wartość produktów: 0,00 zł
Realizuj zamówienie

Produkt dodany do koszyka!

Ilość:
Razem:

Produktów w koszyku: 0. Jest 1 produkt w Twoim koszyku.

Wartość koszyka:
Do darmowej dostawy brakuje: 150,00 zł
Twój sport
Twoja pasja

Złóż zamówienie w ciągu

00

dni

00

godz.

00

min.

00

sek.

a Twoja paczka zostanie wysłana

13.07.2020

Koza(k) jakich mało, czyli dlaczego Messi = G.O.A.T.

Koza(k) jakich mało, czyli dlaczego Messi = G.O.A.T.

Dlaczego koza stała się symbolem geniuszu? Ot, zwyczajne zwierzę, hodowane dla mięsa, mleka i skóry. Cóż zatem sprawiło, że Leo Messi pojawił się na okładce ekskluzywnego magazynu „Paper” z kozą właśnie na rękach? To zwyczajna gra słów. „Goat” oznacza w języku angielskim kozę. Skrót G.O.A.T. po rozwinięciu daje z kolei The Greatest of All Time – najlepszy w historii.

 

Jest grudzień 2012 roku, a Leo Messi odbiera swoją czwartą Złotą Piłkę. Nikt nie kwestionuje tego, że Argentyńczyk już jest, albo w najbliższej przyszłości zostanie, najwybitniejszym piłkarzem w historii tego sportu. W ubiegłym sezonie przeszedł sam siebie; w 57 spotkaniach zdobył aż 69 bramek, do nich dorzucił 15 asyst. Co ciekawe, pod kątem drużynowym Messi nie zapamięta tej kampanii dobrze; jego 50 ligowych trafień nie wystarczyło, by mistrzostwo nie trafiło do Madrytu, a zostanie królem strzelców Ligi Mistrzów nie uchroniło Barcelony przed odpadnięciem w półfinale przeciwko Chelsea. Świat uznaje tak kiepskie wyniki za wypadek przy pracy i wie, że 25-letni Messi dopiero kończy się zaczynać, a włodarze klubu zrobią wszystko, by obudować go najlepszymi boiskowymi partnerami.

 

Mijają kolejne lata. Do Realu trafia Zidane, najpierw jako asystent, później jako pierwszy trener. Pod jego wodzą blask Cristiano Ronaldo w Lidze Mistrzów niemal oślepia. Portugalczyk wygrywa te rozgrywki czterokrotnie w ciągu pięciu lat, przy każdym zwycięstwie zostając królem strzelców rozgrywek. Nagle w mentalności kibiców upada nieco pomnik Messiego. No, bo jak to? Taki G.O.A.T., że w ciągu ośmiu lat wygrał jedną Ligę Mistrzów, a z reprezentacją stać go jedynie na przegrywanie finałów? Och, darujcie tym, którzy zbłądzili…

 

Tylko ślepiec nie zauważyłby, w jaki sposób Leo przewyższa wszystkich swoich kolegów po fachu. Jak potrafi odnaleźć się w każdej roli na boisku, jak dyryguje grą dokładnie z tego miejsca, w którym jest w danej chwili potrzebny. Jak błyszczy pełnym blaskiem, jeżeli ma wokół siebie uzdolnionych partnerów, potrafiących nie tylko czerpać z jego geniuszu, ale też go uszlachetniać własnymi umiejętnościami. Kiedy Messi jest kwestionowany? Wtedy, gdy zawodzi Barcelona. A Barcelona nie zawodzi przez oddanie pełnego dowództwa Argentyńczykowi, ale pomimo tego.

 

Od odejścia Neymara Messiemu brakuje równie utalentowanych kolegów, rozumiejących jego schematy poruszania się, zabierających z jego barków choć część odpowiedzialności. Przez lata ubywa mu partnerów jak Xavi czy Iniesta. W tym czasie na fenomenalne wyniki Cristiano Ronaldo kilku takich partnerów pracuje w pocie czoła. I jak radzi sobie osamotniony geniusz? Ze wsparciem Suareza bierze drużynę na plecy i zapewnia jej dwa kolejne mistrzostwa kraju, zdobywając odpowiednio 34 i 36 ligowe bramki. Jeżeli jest jeden gracz, który z całych sił chciał wyeliminować w zeszłym roku Liverpool – był to kapitan Barcelony.

 

Jego arsenał umiejętności jest niewyczerpany, a ciągle dokłada do niego nowe sztuczki. Drybling pomiędzy pięcioma rywalami, strzał z dystansu, lob nad bramkarzem, asysta z połowy boiska, rzuty wolne. Messi to zarówno najlepszy napastnik, skrzydłowy, jak i pomocnik, jakiego kiedykolwiek widziała planeta Ziemia.

 

722 mecze dla Barcelony – 629 bramek i 270 asyst. 138 spotkań w barwach narodowych – 70 goli. Najlepszy strzelec w historii klubu, ligi i reprezentacji. Jedyny gracz potrafiący na przestrzeni pięciu różnych sezonów zanotować co najmniej 20 trafień i 15 ostatnich podań. Połączenie radości Ronaldinho, siły Ronaldo, techniki Maradony i skuteczności Pele. Oto Lionel Messi. The Greatest of All Time.

 

Autor tekstu: Paweł Pachocha

 

W czym Messi podobny jest do… azteckich bogów? Dlaczego w jego przypadku różnicę robi detal tak pozornie błahy jak styl poruszania się? Jaki jest największy mankament w jego grze i jak stara się go wyeliminować?

Kliknij TUTAJ, poznaj książkę sportową "SQN Originals: Messi. G.O.A.T." i znajdź odpowiedzi na te pytania.

To nie jest zwykła książka. To hołd, złożony przedstawicielowi piłkarskiego panteonu, który zechciał zstąpić z Olimpu i raczyć nas swoimi popisami. Najlepszemu w historii – Lionelowi Messiemu.

 

 

 

 

Skomentuj ten wpis

* Imię
* Email (nie publikowany)
* Komentarz
Przepisz kod

Proszę czekać...