Brak produktów

Wartość produktów: 0,00 zł
Realizuj zamówienie

Produkt dodany do koszyka!

Ilość:
Razem:

Produktów w koszyku: 0. Jest 1 produkt w Twoim koszyku.

Wartość koszyka:

Zlatan Ibrahimović: „Gdybym tu był od początku sezonu, pewnie walczylibyśmy o mistrzostwo

Zlatan Ibrahimović: „Gdybym tu był od początku sezonu, pewnie walczylibyśmy o mistrzostwo

„Gdybym tu był od początku sezonu, pewnie walczylibyśmy o mistrzostwo. Milan musi wygrywać, albo pierwsze miejsce, albo nic”. Tak w lipcu wypowiadał się Zlatan Ibrahimović. Jego powrót do Mediolanu obarczony był sporym ryzykiem. 38-latek, który ostatnie dwa sezony spędził na przedwczesnej emeryturze w Stanach Zjednoczonych, przechodził do klubu pogrążonego w ogromnym kryzysie. Gdy przywdziewał czarno-czerwone barwy ostatnim razem, Milan znajdował się na szczycie Serie A i to Szwed poprowadził wówczas ekipę z San Siro do scudetto.

 

Jak się okazało, był to ostatni tytuł Milanu przed absolutną dominacją Juventusu. W takim kontekście powrót Szweda na San Siro mógł odznaczyć się dwojako – albo po raz drugi, tytanicznym wysiłkiem, wprowadziłby klub z powrotem na szczyt, albo zaryzykowałby zburzeniem swego pomnika.

 

Po raz kolejny okazało się, że dla Szweda nie ma rzeczy niemożliwych, bo znalazł trzecie wyjście. Milan nie był w stanie przeciwstawić się „Starej Damie”, ale aktualnie znajduje się zdecydowanie na fali wznoszącej. Po lockdownie „Rossoneri” zremisowali zaledwie trzykrotnie. Pozostałe dziewięć meczów wygrali. „Ibracadabra” zdobył siedem goli, dając kolegom wyraźny sygnał: jesteśmy Milanem, musimy wygrywać. Ten sezon też rozpoczął od dubletu przeciwko Bolonii.

 

Ibrahimovicia znamy z ciętego języka, a także potężnej megalomanii (dość powiedzieć, że w opublikowanej rok temu autobiografii, „Ja, futbol”, umieścił samego siebie w wymarzonej jedenastce), ale przy tym czasem zapominamy, z jak wielkim fenomenem sportowym mamy do czynienia.

 

Kariera Szweda z pewnością nie była idealna. Grając dla reprezentacji Szwecji musiał liczyć się z brakiem trofeów, ale już puchar Ligi Mistrzów zdecydowanie był w zasięgu kolosa z Malmoe. Wydaje się, że los chciał w ten sposób zakpić z aroganckiego napastnika, za każdym razem dając mu już niemal poczuć chłód uszatego pucharu. Zmienił Inter na Barcelonę, która dopiero co skończyła świętować zdobycie potrójnej korony, tylko po to, by w następnym sezonie to jego koledzy z Mediolanu sięgnęli po to niezwykłe osiągnięcie. Został najlepszym strzelcem w historii PSG, ale dopiero w kolejnych latach, na fundamentach wzniesionych też przez Ibrę, paryżanie zaczęli poważnie liczyć się w europejskich rozgrywkach.

 

Po tym jak Zlatan skończył 39. urodziny trudno wierzyć, by nawet ktoś tak ambitny jak Szwed, był jeszcze w stanie dołączyć do zespołu gwarantującego walkę o najważniejsze klubowe trofeum, ale z tym gościem nie można wykluczyć niczego. Może odejdzie na krótkie wypożyczenie w miejsce kontuzjowanego napastnika klubu pokroju Realu Madryt? Scenariusz mało prawdopodobny, ale możliwy. Dziś Ibra zachwyca nie tylko bramkami w kolejnym sezonie Serie A, ale również niesamowicie szybkim powrocie do zdrowia po zakażeniu koronawirusem.

 

Tekst przygotował: Paweł Paczocha

 

 

 

 

 

  

 

Skomentuj ten wpis

* Imię
* Email (nie publikowany)
* Komentarz
Przepisz kod