5%

Newsletter

Zapisz się i odbierz rabat 5%

Email:

Brak produktów

150,00 zł Do darmowej dostawy brakuje:
Wartość produktów: 0,00 zł
Realizuj zamówienie

Produkt dodany do koszyka!

Ilość:
Razem:

Produktów w koszyku: 0. Jest 1 produkt w Twoim koszyku.

Wartość koszyka:
Do darmowej dostawy brakuje: 150,00 zł

Przygotowaliśmy EuroPROMOCJĘ! Produkty w cenach od 9 zł i naliczany w koszyku rosnący EuroRABAT (im więcej kupujesz, tym więcej zyskujesz). Sprawdź szczegóły promocji TUTAJ.

Manchester City – po trudnych latach do finału Ligi Mistrzów

Manchester City – po trudnych latach do finału Ligi Mistrzów

Manchester City po objęciu rządów w klubie przez szejków przez długie lata nie mógł odnieść oczekiwanego sukcesu w Lidze Mistrzów. Wreszcie, w sezonie 2020/2021 ziściły się marzenia decydentów i kibiców o udziale The Citizens w finale tych najważniejszych rozgrywek klubowych.

Jednak wiele sezonów było naznaczonych porażkami we wcześniejszych fazach – zasłużonymi, ale też tymi pechowymi. O jednej z najboleśniejszych, z Tottenhamem w sezonie 2018/2019 opowiada książka "Manchester City Pepa Guardioli" wydana przez Wydawnictwo SQN.

 

Manchester City – Tottenham Hotspur. Dramatyczny dwumecz bez happy endu.

Starcie dwóch angielskich drużyn zapowiadało się jako łakomy kąsek dla wszystkich fanów futbolu. I w istocie takim właśnie był. Pierwszy mecz na stadionie Kogutów wygrali gospodarze 1:0 i postawiło to podopiecznych Pepa Guardioli w trudnym położeniu. Rewanż był jednym z najlepszych piłkarskich spektakli ostatnich lat. Przez pierwsze 21 minut padło aż pięć bramek i City prowadziło 3:2. Pod koniec spotkania The Citizens prowadzili 4:3, zasada przewagi goli zdobytych na wyjeździe dawała awans drużynie Mauricio Pochettino. Ostatnie minuty były niezwykle dramatyczne:

 

„Zawodnicy City polują na piątego gola, dzięki któremu polecą do Amsterdamu. Rywale są coraz bardziej zmęczeni, coraz bardziej pozwalają się zdominować. Naciskany i wyczerpany Christian Eriksen szuka rozwiązania, w końcu w ścisku decyduje się na podanie do bramkarza, Hugo Llorisa. Podanie do tyłu nie byłoby takie złe, piłkarze City od dłuższego czasu usiłują coś takiego sprowokować. Fernandinho i De Bruyne depczą Duńczykowi po piętach, Bernardo Silva dostawia nogę do wymuszonego podania Duńczyka. Piłka po rykoszecie ląduje pod nogami Agüero, jedno krótkie podanie i ma ją już Sterling, który wyrósł na wybitnego egzekutora. Markuje strzał prawą nogą, czym myli Alderweirelda, po czym zbiega w drugą stronę i strzela lewą nogą. Złapany na wykroku Lloris z przerażeniem i bezsilnością patrzy, jak piłka wpada do bramki.

Sterling nie zatrzymuje się i biegnie do narożnika boiska, nadbiega reszta zespołu, potem rezerwowi, wszyscy się na siebie rzucają. Pep zrywa z siebie nawet sweter z kapturem, w którym pokazywał się przez cały sezon.

Stadion wybucha radością, piwo wylatuje w powietrze, kibice podskakują. Etihad nie widział niczego podobnego, odkąd Agüero strzelił gola w meczu z Queens Park Rangers i przypieczętował triumf Manchesteru City w lidze.

To jest futbol, to jest Liga Mistrzów, to jest City.

Zawodnicy Tottenhamu są bezsilni, u niektórych pojawiają się już łzy w oczach.

No i wtedy interweniuje VAR. Żadnego gwizdka, żadnej flagi, tylko słowo szepnięte Çakirowi przez sędziów ze studia i cały świat nagle się zatrzymuje.

Na razie tylko Bernardo Silva zwraca uwagę, że coś się święci. Zaczyna podejrzewać, że może był na spalonym. Portugalczyk nie marnuje czasu na świętowanie, tylko od razu stara się wywrzeć presję na sędziego bocznego. Już wie, że mają problem. Zdenerwowany jest też Joan Patsy, który podbiegł do strefy technicznej. On już wie, co może się za chwilę wydarzyć. Wybuch Pepa świadczący o wielkiej radości i uldze, w którym uczestniczą też Arteta, Rodolfo Borrell i Manel Estiarte, nagle ustaje. Patsy krzyczy do Estiarte: „VAR! Będzie VAR!”.

Podobne sceny rozgrywają się w loży honorowej, w której zwykle panuje raczej spokój. Tam tylko Begiristain wstrzymał się z okazywaniem radości, bo instynkt podpowiada mu, że ich drapieżny Argentyńczyk mógł być na spalonym. Były baskijski skrzydłowy, zdobywca Pucharu Europy w 1992 roku pod wodzą Cruyffa, dzieli się swoimi obawami z Soriano.”

 

Rzeczywiście, okazało się że Raheem Sterling, który strzelił piątą bramkę dla swego zespołu znajdował się na pozycji spalonej. W związku z tym bramka nie mogła zostać uznana, a klika chwil potem z awansu cieszyli się gracze Tottenhamu. Był to jeden z ważniejszych meczów na drodze do wielkości klubu dowodzonego przez Guardiolę. 

 

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o najważniejszy wydarzeniach w historii futbolu, zajrzyj do sportowej księgarni internetowej labotiga.pl. Znajdziesz tam wiele książek o futbolu i nie tylko. Polecamy!

 

Autor zdjęcia: Thomas Rodenbücher
Źródło: duke-0525

 

 

Skomentuj ten wpis

* Imię
* Email (nie publikowany)
* Komentarz
Przepisz kod