Brak produktów

Wartość produktów: 0,00 zł
Realizuj zamówienie

Produkt dodany do koszyka!

Ilość:
Razem:

Produktów w koszyku: 0. Jest 1 produkt w Twoim koszyku.

Wartość koszyka:

Fakty i ciekawostki o Piszczku, których nie znałeś.

Fakty i ciekawostki o Piszczku, których nie znałeś.

Po ponad dekadzie w reprezentacji Polski Łukasz Piszczek żegna się z kadrą. Debiutował w 2007 roku w wygranym 0:4 towarzyskim meczu z Estonią, a swoją przygodę zakończy rozgrywając 60 minut w meczu ze Słowenią.

 

Z tej okazji przygotowaliśmy kilka informacji na temat piłkarza, o których prawdopodobnie nie wiedzieliście:

W seniorskiej karierze klubowej spędził na boiskach podczas oficjalnych meczów 37 929 minut. W przypadku reprezentacji Polski było to 5 113 minut. 5 162 licząc dzisiejszy występ ze Słowenią.

Łukasz Piszczek jest mistrzem Polski z sezonu 2006/07, które zdobył z Zagłębiem Lubin. Jego trenerem był wtedy Czesław Michniewicz.

Kiedy Łukasz Piszczek przechodził do BVB w 2010 roku, jego wartość rynkowa wynosiła 2,5 miliona Euro. W 2013 roku było to już 16 milionów (najwięcej w karierze).

Obecnie jego wartość rynkową portal transfermarkt określa na poziomie 3 milionów Euro, co plasuje go na 23 miejscu wśród zawodników z rocznika 85. Na 7 miejscu znajduje się Łukasz Fabiański (5 milionów), a stawce przewodzi Cristiano Ronaldo (90 milionów).

Łukasz Piszczek grał w swojej karierze na wszystkich pozycjach oprócz bramkarza i środkowego pomocnika. Napastnik, skrzydłowy prawy i lewy, obrońca prawy, lewy i środkowy – można go było oglądać wszędzie.

  

Przypominamy również fragment książki Ulego Hessego „Borussia Dortmund. Siła Żółtej Ściany” o Łukaszu Piszczku, w którym autor, prywatnie wielki fan żółto-czarnych, wypowiada się o nim w samych superlatywach:

Przez wiele lat pozostawał on w cieniu popularnego Błaszczykowskiego i doskonałego Lewandowskiego. Piszczek był cichy i skromny. Rzadko pokazywał się w telewizji, rzadko o nim pisano. Przez długi czas ludzie zastanawiali się, czy dzieje się tak z powodu jego nieznajomości niemieckiego (choć Polak znał ten język). Pewnego razu dortmundzka gazeta napisała, że Piszczek „rzuca się w oczy, ponieważ tak nie rzuca się w oczy”. Ale teraz, osiem lat po przyjściu do klubu z Zagłębia Ruhry, przestał być tak niepozorny.

W rzeczywistości Piszczek stał się w Dortmundzie instytucją. Między końcówką maja 2017 a drugą połową sierpnia 2018 roku w Borussii wydarzyło się coś niebywałego; większość osób, które znajdowały się w autokarze w chwili ataku bombowego, opuściła klub, została wypożyczona albo skończyła kariery (Marc Bartra, Sokratis, Sven Bender, Matthias Ginter, Ousmane Dembélé, Pierre-Emerick Aubameyang, Nuri Şahin, Roman Weidenfeller, Gonzalo Castro, Mikel Merino, Emre Mor, Felix Passlack plus cały sztab szkoleniowy).

Innymi słowy, w Borussii powstał od zera całkiem nowy zespół. Łukasz Piszczek jest jednym z kilku zawodników, których się nie pozbyto i którzy sami nie chcieli odejść z klubu. Pod okiem nowego trenera Luciena Favre’a młody zespół z Dortmundu sensacyjnie rozpoczął nowy sezon i udał się na przerwę zimową w 2018 roku jako najlepsza drużyna w lidze, z przewagą sześciu punktów nad Bayernem Monachium. Chociaż reflektory skierowane były zwykle na nowo pozyskanych graczy, Axela Witsela i Paco Alcácera, albo kapitana Marco Reusa (którego nie było wtedy w autokarze), to kibice zdawali sobie sprawę, że to Piszczek jest cichym bohaterem drużyny. Kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia na stronie internetowej fanklubu

Schwatzgelb.de pojawił się taki oto tekst: „Dziękujemy, Łukaszu! Za ducha walki i morale w każdym meczu. Za to, że nigdy się nie poddajesz, nawet gdy sprawa wydaje się beznadziejna. Za poprowadzenie młodej drużyny”.

Skomentuj ten wpis

* Imię
* Email (nie publikowany)
* Komentarz
Przepisz kod