5%

Newsletter

Zapisz się i odbierz rabat 5%

Email:

Brak produktów

150,00 zł Do darmowej dostawy brakuje:
Wartość produktów: 0,00 zł
Realizuj zamówienie

Produkt dodany do koszyka!

Ilość:
Razem:

Produktów w koszyku: 0. Jest 1 produkt w Twoim koszyku.

Wartość koszyka:
Do darmowej dostawy brakuje: 150,00 zł

DZIEŃ CHŁOPAKA: Darmowa wysyłka od 50 zł z kodem FREE50. Tylko zamówienia do Polski, przedpłacone, bez kuriera DPD.

5 najważniejszych postaci polskiego amp futbolu

5 najważniejszych postaci polskiego amp futbolu

Niemal każdy z nich przeżył tragedię, ale potem zdołał się podnieść i przekuć słabość w wielką moc. Losy polskich ampfutbolistów pełne są wzruszających momentów, które pokazują, że warto marzyć i nie ustawać w dążeniu do osiągania własnych celów. Wydawnictwo SQN przedstawia swą najnowszą pozycję, pt. Amp Futbol. Jedną nogą w finale, która jest jednocześnie książką-cegiełką.

 

Przemysław Świercz – kapitan z krwi i kości

 

Przemek to człowiek bardzo optymistycznie nastawiony do otaczającego go świata. Ufa ludziom i jest osobą mocno wierzącą. Przygodę z piłką zaczynał tak jak większość chłopców – na osiedlowym boisku. Jako swych piłkarskich idoli wymienia przede wszystkim Diego Maradonę oraz włoskie gwiazdy lat 80. i 90. XX wieku: Roberto Baggio, Franco Baresiego i Paolo Maldiniego. Wszystko układało się świetnie, aż do dnia feralnego wypadku…:

 

Mój motor tego dnia nie chciał odpalić. Denerwowałem się tym. Mieliśmy o ósmej wyruszać, a on nie chciał się uruchomić i grupa musiała na mnie czekać. Koledzy coś z tym motocyklem podziałali i odpalił, ja go jeszcze wziąłem na przejażdżkę wokół kempingu, żeby rozgrzać silnik, sprawdzić, czy mi nie zgaśnie. Dosłownie poklepałem motocykl po baku i zapytałem pół żartem, pół serio: „Dlaczego nie chcesz odpalić? Czy nie powinienem dzisiaj na drogę wyjeżdżać? Czy nie powinienem być o określonej godzinie w określonym miejscu?”.


Tak się ten dzień rozpoczął. Wieczór wcześniej dokładnie wyczyściłem też motocykl, buty, wszystko. Rzadko tak robiłem, w trasie się raczej tego nie pilnowało. A tutaj mnie naszło i przygotowałem się tak, jakbym się szykował na wyjątkowe spotkanie.


Wypadek zdarzył się po godzinie piętnastej. Do Stavanger zostało raptem trzydzieści kilometrów. W pewnym momencie widzę, że przede mną, znikąd, pojawia się samochód. Uderzam w niego. W tym krótkim momencie miałem takie uczucie głębokiego niepokoju. Pytanie gdzieś z tyłu głowy: „Coś ty najlepszego zrobił? Jak ty powiesz o tym rodzicom?”.

 

 

Jakub Kożuch – siła charakteru

 

Gdyby nie bohaterska postawa i przytomność umysłu ojca, Kuby nie byłoby obecnie na świecie. Pożar mieszkania, w którym zginął jego tata Jacek, a sam czteroletni Jakub cudem uszedł z życiem, zdefiniował jego dalsze losy. Konieczność amputacji nogi i duże uszkodzenia twarzy to efekty tego nieszczęsnego zdarzenia. O amp futbolu usłyszał, mając 12 lat. Dla bardzo wysportowanego dziecka była to idealna szansa na znalezienie nowej drogi w życiu.

 

– Co było najtrudniejsze, gdy zaczynałem z ampfutbolem?
Akceptacja samego siebie. Jako dzieciak myślałem, że jestem na świecie sam. Że tylko ja mam jedną nogę. Byłem przekonany, że nikt nigdy mnie nie zaakceptuje i zawsze będę tym gorszym. Gdy wszedłem do szatni, zobaczyłem ludzi, którzy mają dzieci, rodziny, pracę, cieszą się życiem. I tak jak ja nie mają nogi. Pomyślałem: „Może jednak nie jestem sam?” – opowiada Kuba, który odnalazł się w grafice komputerowej. – Pracuję po cztery–pięć godzin dziennie i potem mam cały dzień dla siebie, rodziny, dziewczyny. Wraz z kolegą robimy grafiki dla prywatnych firm i drużyn e-sportowych. Dobrze zarabiam, nie mam na co narzekać.

Na pierwszy trening przyszedł niesiony atmosferą mistrzostw świata 2014.
– Pamiętam, że jeszcze miałem na sobie koszulkę z mundialu – wspomina. O zajęciach dowiedział się przez przypadek, dzięki cioci, której wyświetliła się na Facebooku informacja o tym, że powstała reprezentacja Polski piłkarzy grających o kulach. – Gdy dołączałem, mieliśmy na Facebooku osiem–dziewięć tysięcy polubień. Teraz jest ich pięćdziesiąt sześć tysięcy. Przez siedem lat dużo się zmieniło. Ale mam też poczucie, że przez ten okres mogliśmy się rozwinąć dużo bardziej.

 

 

Krystian Kapłon – nowe życie dzięki sportowi, o czym przeczytasz w książce Amp Futbol. Jedną nogą w finale

 

Krystian we krwi posiada piłkarski gen. Jego ojciec był bowiem zawodowym piłkarzem. Obecnie pan Bogdan jest głównym organizatorem ampfutbolowej sekcji Wisły Kraków. Krystian urodził się z wadą nóżki. Kontuzja ojca, który przez kilka miesięcy poruszał się o kulach, pozwoliła mu zrozumieć, że można grać w piłkę, nie posiadając jednej nogi. Kapłon junior jest dziś jedną z najważniejszych postaci polskiej reprezentacji amp futbolowej.

 

– Im więcej trenujesz, tym bardziej jesteś sprawny i lepiej funkcjonujesz także poza boiskiem. Początki są ciężkie, ale pasja jest świetną formą rehabilitacji. Tata od zawsze powtarzał, że z pasją po prostu łatwiej się żyje. Był na każdym moim meczu, jeździł ze mną na wszystkie treningi, to było ogromne wsparcie. A poza tym sport uczy wielu rzeczy: wyrzeczeń, gry fair play, właściwego postępowania.


Niestety, dzieci trafiających na zgrupowania Junior Amp Futbol wciąż jest niewiele. Niewielu jest rodziców, którzy są w stanie je na taki trening przywieźć – to wyzwanie logistyczne wymagające zaangażowania i podróży całej rodziny, czasem z drugiego końca Polski. Choć sam pobyt, posiłki, sprzęt, ubrania i zajęcia są bezpłatne.

 

 

Bartosz Łastowski – cudowne dziecko polskiego amp futbolu

 

Samozwańczy „polski Messi” to być może najbardziej rozpoznawalny zawodnik polskiego amp futbolu. Zmagający się od urodzenia z krótszą jedną nogą, od dziecka wyobrażał sobie, że przywdzieje kiedyś trykot FC Barcelony. Jak każdy nastolatek miał momenty kryzysowe, ale na szczęście sport pozwolił wrócić mu na dobre tory. Do reprezentacji trafił dzięki telewizyjnemu programowi śniadaniowemu. I jest w niej aż do dziś.

 

Kocham jeździć na zgrupowania reprezentacji. Nawet jak czasem mam gorszy czas, trochę mi się nie chce, dopada mnie lekka chandra, to wystarczy, że spędzę z chłopakami piętnaście minut i już nie chcę wracać. Mamy superekipę: i sportowo, i rozrywkowo. Szydery w szatni jest pełno. Ciągle lecą jakieś mocne teksty, sami z siebie żartujemy. „Ja bym to lepiej wykończył prawą, ale jej nie mam!” – to normalne wrzutki chłopaków. „Urodziło ci się dziecko i ma dwie nogi? Bez jaj, to na pewno nie twoje” – im cięższy żart, tym lepiej. Tego typu czarny humor pomógł nam oswoić się z naszymi dolegliwościami i je polubić. Po zgrupowaniach kadry potrzebuję kilku dni, by ochłonąć, wrócić do normalności i dojść do siebie po nadmiarze pozytywnej energii. (…)


Przed każdym meczem, w klubie i reprezentacji, czuję ogromną adrenalinę. To mój świat, nie mogę się doczekać wyjścia na boisko. Zakładam strój, ściągam nogę i idę grać. Jedyne, co nas różni od „normalnych” piłkarzy, to fakt, że w szatni zostają nasze nogi. Protezy.


Czy jest coś, czego nie mogę zrobić z powodu krótszej nogi? Tak: mocnego przysiadu. Na pięcie nie usiądę, ale jestem to w stanie zaakceptować. Chyba da się bez tego funkcjonować. Inne życie nie było mi dane, ale ja tego nie żałuję. Nie chciałbym się urodzić zdrowy, bo kocham to, co mam.

 

 

Marek Dragosz – charyzmatyczny szef

 

Trener bramkarski z licencją UEFA A, którego zawodowe drogi w pewnym momencie zboczyły na zupełnie inny tor. Prowadząc zajęcia dla lokalnych trenerów w Sierra Leone, natknął się na grupę piłkarzy bez jednej nogi, którzy grali w piłkę za pomocą kul. Dzięki aktywności na portalach dla trenerów został mianowany na opiekuna polskiej drużyny ampfutbolowej. Musiał zaczynać od zera, ale Dragosz od zawsze lubił wyzwania, więc nie przestraszył się i tego.

 

– Gdy w  2017 roku zdobywaliśmy brąz na mistrzostwach Europy w  Turcji, na stadionie kibicowało nam ponad czterdzieści tysięcy ludzi. Spacerowałem potem wśród kibiców i  wypatrzyłem faceta z  kilkuletnim synkiem. Chłopiec nie miał na sobie koszulki Messiego ani Ronaldo, tylko kapitana reprezentacji Turcji w ampfutbolu  – dziecięcą koszulkę reprezentacji! Zagadnąłem ojca, który opowiedział, że trzy dni po tym, gdy jego syn urodził się z wadą nóżki, w szpitalu podszedł do niego psycholog i wyjaśnił, że sport będzie dla chłopca najlepszą drogą do tego, by się zaadaptował społecznie. Nieważne, czy będzie pływał, grał w kosza na wózku, biegał za piłką o kulach, po prostu: „Pchaj go do sportu” – powiedział.

 

 

Amp futbol jest bardzo ciekawą i jeszcze nie do końca odkrytą dyscypliną sportu. Dodatkowo zawodnicy go uprawiający wskazują na ważne życiowe wartości. Wejdź do sportowej księgarni internetowej labotiga.pl i zapoznaj się z tą i wieloma innymi książkami o sporcie!

Skomentuj ten wpis

* Imię
* Email (nie publikowany)
* Komentarz
Przepisz kod